Massolit. Mól książkowy śni o raju.

O tym, że muszę odwiedzić Massolit mówił mi w zasadzie każdy. Od dawna. Oczekiwania miałam więc, delikatnie mówiąc, wysokie. W piękną jesienną sobotę wreszcie doczłapałam się na ul. Felicjanek w Krakowie. Odważnie weszłam po schodkach potykając się o palacza. „Uuu, ładnie faktycznie. – pomyślałam – Klimat, książki. Będzie o czym pisać.” Podeszłam do kontuaru i przedstawiłam się z dumą prezentując aparat (eksponat niemal muzealny). Przesympatyczna osoba u której zamówiłam kawę rzuciła niedbale „Księgarnia jest za tamtymi drzwiami na klatce, tu jest tylko trochę książek.”
Tego dreszczyku oczekiwania nie da się dwa razy przeżyć. Wchodzę we wskazane drzwi, a tam normalnie raj. Raj mola książkowego. To nawet nie chodzi o to, że każdy centymetr kwadratowy sporego mieszkania jest od sufitu do podłogi (i trochę na podłodze) zastawiony książkami. Chodzi o to, że człowiek ma poczucie, że znalazł się w domu książek. Zapach, suchość powietrza, skrzypiące podłogi, kaflowe piece i stare, piękne meble wydają się być całkowicie podporządkowane swojej funkcji nadrzędnej.
Siadam ze znakomitą kawą przy stole i gawędzę ze księgarką. Z pasją i autentyczną miłością opowiada o księgarni. Massolit ma 13 lat. Jego właścicielem jest David Miller, Amerykanin mieszkający na stałe w Krakowie, którego niestety nie zastałam. Księgarnia jest anglojęzyczna, więc odwiedzają ją, jak mawia mój przyjaciel, dewizowcy w poszukiwaniu lektury oraz studenci w poszukiwaniu inspiracji. Wiele osób spędza tu długie godziny, co mnie nie dziwi, bo ja mam ochotę natychmiast porzucić życie w Warszawie i zamieszkać przy piecu w kąciku dla dzieci.
Na półkach są tysiące tytułów i żadne z nich się nie powtarzają. To zupełnie niezwykłe uczucie stać pośród nich. Jest ciepło i pachnie kawą. Z głośników mruczy Louis Armstrong…
Heaven

I’m in heaven
And my heart beats
So that I can hardly speak
And I seem to find
The happiness I seek

Doznaję głębokiego uczucia miłości i błogości.

Mogłabym się zastanowić w czym leży sekret Massolitu. Wskazać na fantastyczną selekcję tytułów, wysmakowane wnętrze, bardzo kompetentną obsługę (studenci filologii, filozofii, socjologii) i odwagę zaprawioną szaleństwem, żeby otwierać w Polsce anglojęzyczną księgarnię i jeszcze podbijać nią zimne serca znad Wisły. Ale nie będę się zastanawiała, bo to strata czasu. Są miejsca magiczne, które kupują Cię od razu. Takim miejscem jest Massolit. Kropka.
Felicjanek 4
Kraków
Godziny otwarcia:
pon.- czw.: 10:00-20:00
piąt.- sob.: 10:00-21:00
niedz.: 10:00-20:00
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s