Tarabuk w tarapatach

Tarabuk popadł w tarapaty. Przez 10 lat żył jak w bajce: mieszkał w pięknym domku przy ul. Browarnej w Warszawie. Na przeciwko park, taras na którym można było sączyć kawę i popalać w zadumie, tłumy studentów krążące między kampusem UW, a BUWem i znane wszystkim rodzicom tarabajania (spotkania z czytaniem bajek) na które zawsze przychodziły tłumnie małe elfy. Ale zła czarownica nie chciała mieć czegoś tak pięknego pod bokiem i wygnała Tarabuka. Jakub Bułat, właściciel księgarni walczył, odwoływał się, aktywizował sąsiadów, ale po latach szarpania się wreszcie walkę przegrał. Okazało się, że Spółdzielnia Mieszkaniowa Radna (paskudna i szkaradna) nie chce wspierać kultury, nie chce budować społeczności: chce zarobić. Życzymy jej za to, żeby podzieliła los złych czarownic z bajek. Na szczęście wszystko co dobre dobrze się kończy.

Księgarnia, która zagościła już w sercach warszawskich książkolubów znalazła nowe miejsce. Trochę tymczasowe, trochę mniej bajkowe, ale za to takie, które ma do niej serce i chce ją mieć u siebie. Stare regały, powycierane sofy i cudowne stoliki zostały spakowane i razem z tysiącami książek przeniosły się w gościnne progi Cafe Niespodzianka przy ul. Marszałkowskiej. Odwiedzam ich w piękny i słoneczny dzień, ale po przestąpieniu progu znów jestem w nieco mrocznym, lekko tajemniczym wnętrzu Tarabuka. Bo tak, to on. Gdzie indziej, ale taki sam. Znajome meble, znajome twarze, to samo mnóstwo książek piętrzących się pod sufit. Jest też część kawiarniana, więc można zagrzebać się w fotelu z kawą i zniknąć na pół dnia (bez obaw – nikt was tu nie znajdzie). Nie miałam czasu spróbować, czy smakołyki Pani Ani smakują tak samo, ale na pewno wrócę i sprawdzę niebawem!

Nadal w Tarabuku odbywają się ciekawe spotkania, nadal dzieciaki bawią się świetnie na tarabajaniach i, mam nadzieję, nadal przychodzą do księgarni ludzie, którzy od samego zapachu książek popadają w błogostan. Pan Jakub nadal wybiera najlepsze pozycje z rynku, a księgarze nadal wiedzą, co doradzić błądzącym. Bardzo cieszy mnie, że cała historia wygnania Tarabuka dobrze się skończyła. Kameralne księgarnie bowiem znikają z mapy znacznie częściej niż by się tego chciało. W Warszawie, ale i w całej Polsce rezerwaty książek kapitulują przed rozpędzonym kapitalizmem lub zwyczajną niegodziwością (jak w przypadku powyższej opowieści). To, co my – czytelnicy możemy zrobić to kochać małe księgarnie. Kupować w nich, odwiedzać, przesiadywać bo to my jesteśmy raison d’etre tych miejsc. Odwiedzajcie więc lokal przy ul. Marszałkowskiej 7 jak tylko będziecie w okolicy. Naprawdę warto.

Tarabuk

ul. Marszałkowska 7

Warszawa

Godziny otwarcia:

pn. – pt. 12.00 – 22.00

sb. – nd. 11.00 – 22.00

Zdjęcia zrobił Piotrek Złotnicki (dziękuję!)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s