Nadeszło lato. Latem można robić wiele przyjemnych rzeczy i z większością z nich książki się komponują. Najłatwiej będzie mi to Państwu udowodnić na przykładach:

  • opalanie – tu książka bardzo się przydaje, bo po pierwsze – to strasznie nudne zajęcie i warto je sobie umilić, a po drugie książką można się zasłonić i nie spiec nosa.
  • podróżowanie – no to chyba oczywista oczywistość. Bierzemy swoją ulubioną książkę o podróżach do plecaka, ołówek (najlepiej trzy z Ikei, bo niewielkie) i jedziemy w świat. Notujemy, kreślimy i czujemy się jak, nie przymierzając, Bruce Chwatwin. Bardzo przyjemne uczucie.
  • odpoczywanie na łonie natury – koc, koszyk z dobrociami i wino/lemoniada schłodzone i oczywiście książka; najlepiej jakaś przyjemna, byle nie o wojnie. Można leżeć na trawie i delektować się plamami słońca przepuszczanymi przez liście (zalecamy leżenie pod drzewem). Bardzo dobrze komponuje się to na zdjęciach.
  • zniknięcie w lesie – chatka nad jeziorem albo w lesie daje wiele możliwości odcięcia się. Najlepiej wtedy kontakt ze światem utrzymywać wyłącznie za pomocą książek. Zalecamy wziąć kilka nowości, ale nie zapomnieć też o ulubieńcach. Zdanie przeczytane po raz setny potrafi smakować na wczasach zupełnie inaczej.
  • festiwalowanie – zwierza festiwalowe ruszają w Polskę już z końcem czerwca (Malta, Halfway Festival), żeby zebrać się obowiązkowo w Gdyni na Open’er Festival. Potem jest katowicki Off Festival, Ostróda Reggae Festival, Tauron Nowa Muzyka i wiele, wiele innych. Chodzi głównie o cele towarzyskie, muzykę i taniec, ale książka bardzo się na festiwalach przydaje. Po pierwsze: pozwala nie zgłupieć od nadmiaru wrażeń, a po drugie: jest niezastąpionym wabikiem erotycznym (UWAGA! Działa tylko na jednostki czytające bądź snobujące się na czytające; na inne działa odstraszająco!)
  • pływanie – nie zalecamy. Chyba, że pływamy na żaglowcu bądź jachcie, wtedy koniecznie Joseph Conrad lub Patrick O’Brian, bo jak jest flauta to rozrywka inna niż liczenie mew jest zbawienna.
  • lato w mieście – no to tu już bez książki ani rusz. Sceneria w Warszawie przypomina film o zombie, gorąco jak w piekarniku, imprez nie ma, w teatrach nic nie grają, w kinie filmy z gatunku „komedia”. Po zmroku wychodzą jakieś półżywe indywidua i chodzą markotnie. Nie ma co! W pracy książka pomaga udawać, że jednak po coś się wysiaduje te dupogodziny, a po pracy pomaga zapomnieć o tym, że nie jesteśmy na wakacjach. No i lepiej patrzeć w książkę niż na fejsa i egzotyczne zdjęcia z wyjazdu na Bali, które bez litości wrzucają znajomi.

Przykłady niezbicie pokazują, że książka, obok olejku do opalania i okularów przeciwsłonecznych, jest w lecie najważniejsza. A jakie Państwo formy odpoczynku z książką preferują? Proszę mi podpowiedzieć…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s