W mediach mówią o księgarniach! Mój google alert szaleje: Wyborcza.biz, Rzeczpospolita, Interia, TVN i za nimi wiele, wiele innych. Powinnam się cieszyć. Ale się  nie cieszę, bo te teksty pokazują, jak bardzo nie rozumie się roli księgarń w Polsce. 

Darmowy podręcznik dobija księgarnie

„Pogrom księgarni trwa”

„Rzeczpospolita: Ubywa księgarni!”

„Darmowe podręczniki zabijają księgarnie”

Co łączy te teksty? Po pierwsze: wszystkie pojawiły się w działach biznesowych gazet i dotyczą handlu podręcznikami. Po drugie: wszystkie szkodzą księgarniom i psują wizerunek na który mozolnie pracujemy. Wystarczy poczytać komentarze internautów.

Mój ulubiony wykres (ilustrujący artykuł w Wyborcza.biz):

z20637258Q,Liczba-ksiegarni-w-Polsce

Czy ktoś pamięta w którym roku wprowadzono darmowe podręczniki? Z powyższej (smutnej) krzywej wydawać by się mogło, że w 2008 roku. Takich kwiatków jest w powyższych tekstach więcej. Mam wrażenie, że żaden z autorów robiąc reaserch nie pofatygował się do księgarni i nie porozmawiał z księgarzem. Gdyby porozmawiał wiedziałby, że sytuacja jest więcej niż złożona.

Po kolei więc: tak, księgarń w Polsce ubywa. Przyczyn jest wiele i dotyczą różnych aspektów rynku wydawniczego. Książki drożeją, a ludzie się nie bogacą, wojna rabatowa doprowadziła do tego, że większość czytających kupuje książki w internecie, pojawiły się ebooki, sieci sprzedażowe skutecznie zniszczyły etos księgarza zatrudniając osoby, które na literaturze znają się jak przysłowiowa kura na pieprzu. Można by przywołać jeszcze kilka patogenów i pewnie gdzieś tak na końcu listy znalazłyby się darmowe podręczniki. Na szarym końcu.

Po co więc pisać teksty, które antagonizują, i tak już nieczytających, obywateli z księgarniami? W komentarzach pod artykułami pojawiają się sformułowania „pazerni księgarze” i pytania, czemu rodzice mają płacić na utrzymanie czyjegoś nierentownego biznesu. I słusznie!

Szanowni czytający i komentujący zapewniam was, że księgarze nie żerują na was, nie chcą przywrócenia horrendalnie drogich podręczników (często też są rodzicami!). Księgarnie, te prawdziwe, mają do zaoferowania wiele więcej niż sprzedaż ćwiczeń do biologii i kompletu kredek. Są instytucjami kultury i jako takie powinny istnieć w świadomości ludzi (dziennikarzy również). 

Zmieniają się czasy i księgarnie muszą się w nowej rzeczywistości odnaleźć. Te, które prowadzą księgarze – osoby kochające książki, wybierające je starannie i znające się na nich – przetrwają i bez podręczników. Mają literaturę, mają poezję, mają książki małych wydawnictw, mają piękne albumy ze sztuką, mają klimat, życzliwych ludzi i czasem kawę. Radzą sobie! Organizują się np. w ramach Kolektywu Księgarzy Kameralnych, działają wspólnie i potrafią głośno mówić o swojej roli w promocji czytelnictwa. Organizują spotkania, dyskusje, goszczą DKFy i robią lekcje dla szkół. Są miejscem spotkań dla lokalnych społeczności. Mają swoją rolę i mają swoją misję. Są księgarnie specjalizujące się np. w literaturze dziecięcej, albo w książkach kulinarnych. Są antykwariaty, wspaniałe miejsca, gdzie książki przeżywają drugą młodość i nowoczesne kawiarnio – księgarnie w których można poczytać, pogadać i popracować. Poradzą sobie i przetrwają jeśli tylko dacie im szansę i na kolejnym spacerze zatrzymacie się w którejś z nich na chwilę. Nie musicie niczego kupować. Po prostu wejdźcie do środka.

Uwaga: wpis został stworzony pod wpływem emocji oraz w środku nocy. Może zawierać byki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s