Biedronka mecenasem literatury

„Mimo rozmaitych akcji społecznych czy oddolnych działań bibliotek i klubów książki, mających na celu popularyzację czytelnictwa, może okazać się, że wszystkie z tych działań są kroplą w morzu w porównaniu z tym, co robi… Biedronka.” – tak rozpoczyna się tekst na poczytnym blogu Niestatystyczny.pl, który ma rzeszę fanów i podobno skupia miłośników książek. Oh wait! Miłośników, czy to na pewno dobre słowo?

Dla mnie, jeśli kocha się książki powinno się pamiętać o ich twórcach i o tym, ilu dobrych pisarzy nie ma szans zaistnieć na rynku, ile dobrych wydawnictw i księgarń upada, ilu redaktorów i korektorów dostaje za swoją ciężką pracę psie pieniądze, bo „miłośnicy” książek kupują je w supermarkecie za 9,90 pln. Książce należy się szacunek. Jej twórcom też. Inaczej za kilka lat na rynku będziemy mieli wyłącznie książki słabo napisane, słabo wydane i źle zredagowane.

Przekonywanie Polaków do tego, że książki powinno się kupować w księgarniach przypomina przysłowiowe „kopanie się z koniem”. Najważniejsze bowiem nie jest to, żeby książka była dobra, traktowana z szacunkiem i żeby pisarz, wydawca, redaktor etc. dostał wynagrodzenie za swoją pracę. Nie! Ważne, żeby książka była TANIA. Tymczasem książki okładkowo kosztują najczęściej 39,90, a to tyle co:

  • duża pizza (czas używania ok. 40 minut + to ile potem zalega w biodrach i brzuchach)
  • dwa bilety do kina w tygodniu (czas używania ok. 140 minut)
  • bluzka basic z sieciówki (czas używania ok. 2 miesiące)
  • 4 piwa/wina w barze (czas używania ok. 4 godzin + dzień później nieprzyjemności)
  • trzy paczki papierosów (indywidualnie w czasie, zawsze niezdrowo w płucach)
  • jednorazowe wejście na fitness (czas używania ok. godziny)

 I to jest cena, która pozawala żyć całemu łańcuchowi wydawniczemu. Wszystkie -20% -40% czy 9,90 pln to ceny, które zaburzają tę równowagę i powodują, że wydawanie książek staje się nie tylko nieopłacalne, co zwyczajnie niemożliwe. Pamiętajmy więc, że za każdym razem kiedy „upolujemy” nową książkę za pół ceny przyczyniamy się do upadku kolejnych podmiotów i do psucia standardów wydawniczych.

Kiedy piszę o tym w komentarzach, wpisach lub mówię w dyskusjach słyszę zarzut „snobizmu” i wiecie co? A niech i tak będzie! W takim wypadku wolę być snobem, bo może przez taki snobizm dobry pisarz nie będzie musiał zarabiać na życie robiąc z siebie idiotę w telewizji, wydawnictwa będą miały odwagę i kasę, żeby wydawać ważne książki, a księgarniane półki będą uginały się pod ciężarem dobrej literatury. Więc apeluję:

Bądźcie snobami! Kupujcie Książki Kameralnie 😉

Reklamy

7 thoughts on “Biedronka mecenasem literatury

  1. Szczerze mówiąc możnaby to samo powiedzieć np. o ubraniach, wędlinach, warzywach czy zabawkach – jak kupujesz w supermarkecie/dyskoncie wiadomym jest że pozbawiasz szansy na zaistnienie małym lokalnym sprzedawcom I producentom, tylko jak wytłumaczyć to osobie która zarabia 1500-2000 zł miesięcznie, albo zwyczajnie odkładającej na mieszkanie dla dziecka? Niestety łatwo się mówi jak ma sie x tysięcy co miesiąc na koncie…

    Lubię to

  2. Oj, nie mogę sie zupełnie zgodzić z tym co piszesz. W Polsce problemem skutkującym tez drogimi książkami są mikre nakłady. Wstyd ale w blisko 40 milionowym kraju 10 000 nakładu to bestseler. W 4 razy mniejszej Republice Czeskiej jest to 50 000. Wszystko przez bardzo niskie czytelnictwo, 2/3 społeczeństwa żyje poza kultura słowa drukowanego, co pokazały ostatnie badania. Dlatego najpierw trzeba wypromować czytelnictwo, tak by statystycznie Polak czytał 12 książek rocznie. Namawiając ludzi do zakupu książki za 39,99 zł tego sie nie osiągnie. Tu jest potrzebne jakieś inne działanie.

    Lubię to

  3. Jestem studentką, nie mam za wiele pieniędzy. Mam zrezygnować z obiadów z 3 dni, czy może z tygodnia śniadań, żeby kupić książkę kameralnie? Ewentualnie z powrotu do domu raz na kilka miesięcy?

    Lubię to

  4. Powiem tak – ja akurat bardziej kocham swoje finanse niż jakiegoś autora, chociaż szanuję jego pracę. Ale szanuję też swoją, bo pieniądze z nieba mi nie spadają. Kupując książki korzystam z porównywarki cen, często też sprawdzam, czy wydawnictwo ma konto na allegro i czy nie oferuje tam taniej książek. A gdy mam możliwość kupienia interesującej mnie książki w niższej cenie, to korzystam z tego. Często też przeczytane już książki (szczególnie powieści), które są w naprawdę dobrym stanie, sprzedaję za pół ceny na allegro. Twojego podejścia nie uważam jednak za snobistyczne. Wręcz przeciwnie – jest ono koneserskie. Twój wybór, który rozumiem i szanuję. Tak samo, jak moim wyborem jest, czy kupię książkę w Empiku za 50 zł, czy upoluję ten sam tytuł na allegro za pół ceny albo za ponad rok upoluję na Biedronkowej akcji promocyjnej. A problem małego szacunku do pracy autorów sama odczuwam na własnej skórze – na tekstach dziennikarskich jeszcze żadnych kokosów nie zbiłam.

    Lubię to

  5. Ja się z tym tekstem mega nie zgadzam, bo to, że książka okładkowo kosztuje 40zł, w biedrze można ją dostać za 15 NIE ZNACZY, ze autor z tej kupionej za 40 dostanie więcej. Koszt wydania obu z tych książek jest podobny – te z biedry często są na gorszym jakościowo papierze niż w droższych. Ot, tyle różnic. Na wydanie obu ktoś musiał zrobić korektę, wydrukować itd, jedyna różnica jest w zysku SKLEPU, który je sprzedaje. W zeszłym roku ilustrowanego Pottera kupiłam w Lidlu za 40zł, bo był tańszy niż 80zł w empiku – różnica jest taka, że za te pozostałe 40zł kupiłam jeszcze dwie inne książki. W tym momencie zarobił nie jeden autor, a trzech – więc to chyba lepiej, prawda?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s