Aleksandra Zielińska

13659030_1215283378484884_3489362129401551655_nKsięgarnia to przede wszystkim księgarki i księgarze, bo wiadomo – mury i wnętrza swoją drogą, ale najważniejsi są ludzie, którzy do tych murów i wnętrz zapraszają. Nic nie zastąpi życzliwej osoby, która w mig odgadnie Twoje potrzeby czytelnicze i bezbłędnie wskaże Ci nowość lub klasykę, których szukasz, nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz.

W moim przypadku największą rolę odegrała Basia Cichy z księgarni De Revolutionibus przy ulicy Brackiej w smutnym mieście Kraków. Od tej pory to miejsce traktuję jako swoje, bo jest tu wszystko czego szukają tacy czytelnicy jak ja. Poza tym do księgarni mam stosunek sentymentalny, ponieważ silnie związała się z moją drogą zawodową.

Parę lat temu to właśnie w De Revolutionibus odbyło się moje pierwsze krakowskie spotkanie autorskie (a nawet jedno z pierwszych w życiu!). Razem z Kubą Wojtaszczykiem
i Lilianą Hermetz odwiedzaliśmy różne miasta na mapie Polski i próbowaliśmy opowiadać, jak to jest debiutować i przeżyć. De Revolutionibus wraz z Basią przywitali nas z sympatią. Wróciłam tam parę miesięcy temu, by w ramach obchodów urodzin Miesięcznika Znak porozmawiać o roli opowiadań na rynku literackim i samej potrzebie opowiadania. Przestrzeń księgarni jest bardzo otwarta na wszelkiego rodzaju dyskusje nie tylko o literaturze, ale również o filozofii i wielu innych aspektach życia. Ta chęć nawiązania dialogu jest bardzo cenna i wiem, że zawsze warto wpaść na spotkania do De Revo, bo wynosi się z nich nowe, niezwykłe doświadczenia.

Księgarze z Brackiej doskonale dbają o zaopatrzenie w najlepszą i różnorodną literaturę. Na regałach znajdziemy wszystko – od prozy polskiej i zagranicznej przez albumy, aż po szeroki wybór reportażu czy literatury popularnonaukowej. Na uwagę zasługuje świetnie zaopatrzony dział poezji, często też tej trudno dostępnej. A jeśli czegoś nie ma na półce,to księgarze ruszą niebo i ziemię,  by sprowadzić Ci wymarzoną pozycję. Dla mnie bardzo ważny jest dział z książkami dla dzieci. Moim niespełnionym marzeniem jest właśnie zrobienie takiej książki, więc często można spotkać mnie pośród dzieciaków, gdy przeglądam bajki i szukam inspiracji.

No właśnie, De Revolutionibus to również miejsce spotkań. Można wyrwać się od zgiełku turystów i kwiaciarek, aby po prostu usiąść w ciszy i poczytać lub popisać. Czas umilają delikatesy z części kawiarnianej. Moja słabość do ciast powoli staje się anegdotyczna, więc z miejsca polecę lokalną szarlotkę lub brownie. Przetestowałam prawie wszystko z karty!

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak polecić odwiedziny w De Revolutionibus, albo każdej innej kameralnej księgarni, którą macie za rogiem. Naprawdę, nic nie zastąpi chwili rozmowy z księgarką lub księgarzem, który czyta i potrafi doradzić, jaka książka z gąszczu grzbietów na półkach najlepiej nam przypasuje.

Zdjęcie autorki made by Krystian Lipiec.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s