Są ludzie, którzy na ferie jadą w góry, bo jest zima, można jeździć na deskach i to ma sens. Są też tacy, którzy jadą wtedy do Gdyni, bo nie ma w niej ludzi i jest lodowate morze. I to też ma sens. Może mniejszy, ale ma. Pojechałam więc na ferie do Trójmiasta, żeby odpocząć od pracy i pooddychać powietrzem pozbawionym metali ciężkich. Zameldowałam się w przepięknej Willi Wincent, rozpakowałam książki, ciepłe swetry i byłam gotowa do odpoczynku. Kogo ja próbuję oszukać? Już pierwszego dnia wsiadłam w SKM i pojechałam odwiedzić ulubioną Sztukę Wyboru w Gdańsku (Magda i Paweł – cześć!).  Wizyta u nich to jednak bardziej przyjemność niż obowiązek, więc możemy uznać, że opcja „relaks” nie została zakłócona. Drugiego dnia poszłam na plażę, nakarmiłam mewki i kaczki, a potem poszłam na spacer ulicą Świętojerską i CAŁKOWITYM przypadkiem znalazłam się przed drzwiami rodzinnej księgarni Szymelka. No przecież nie mogłam nie wejść! Taki zbieg okoliczności 😉

Szymelka powstała w marcu 2018 roku, jest więc jeszcze bardzo młodą księgarnią. Założyła ją rodzina Szymańskich: Anna, dusza księgarni, która spędza tam całe dnie, Jarek, który zajął się wnętrzem lokalu i syn Szymon, który dzielnie wspiera ich w stylu  bardzo nastoletnim. Od razu, od pierwszej, chwili wiadomo, że Szymelka jest miejscem przyjaznym, otwartym i jasnym. Dokładnie takim, jakim powinna być księgarnia dziecięca. Ania jest doskonałą gospodynią, częstuje gorącą kawą i od razu zaczyna opowiadać o księgarni. A człowiek sobie siedzi w wygodnym fotelu i słucha i rozgląda się, żeby potem mieć co pisać na blogu.

Zacznę rysowanie Wam księgarni od wnętrza. Regały bowiem są zrobione własnoręcznie przez Jarka! Wyciosane z dębowych pni, pachnące i naprawdę piękne. Każdy stojak, każda półka, każdy stand i stolik są małymi dziełami sztuki. Przez to jasne drewno człowiek ma wrażenie, że trochę jest w lesie, a trochę w księgarni. Oba miejsca bardzo lubimy, choć oba nie mają się ostatnio w Polsce najlepiej… Wróćmy jednak do książek.

Całe szczęście, że półki są z dębu, a nie ze sklejki, bo pod takim ciężarem jak nic by się połamały. W Szymelce bowiem książek jest zatrzęsienie. Na stałe, na stanie mają tu ok. 7000 tytułów! Jest tu naprawdę wszystko: od pozycji wydawanych przez dużych wydawców, przez średnich do tych zupełnie niszowych. Są picturebooki, powieści, komiksy, książki edukacyjne i fantastyka. Są też mądre gry, puzzle i trochę papierniczych rzeczy, bo często wpadają rodzice z dziećmi z okolicznych szkół i przedszkoli. Ania jest psychologiem i psychoterapeutą i ma to wpływ na to jakie książki zamawia i jakie proponuje swoim gościom. Często odwiedzają ją też wielbiciele, sąsiadującej z księgarnią, restauracji wege/vegan FALLA, więc Ania zrobiła dla nich niewielką sekcję z książkami dla dorosłych, gdzie dominują tematy ekologiczne, poradniki i vegańska kuchnia. Może to truizm, ale każdy z Szymelki wyjdzie z książką dla siebie. Ja wróciłam do domu z kolejną częścią najwspanialszej serii  książkowej Marcina Szczygielskiego: „Czarownica piętro niżej„, ale to tylko dlatego, że ograniczała mnie pojemność walizki i konieczność wsadzenia jej potem własnoręcznie do pociągu 🙂

Gdynia jest pięknym miastem, a zimą i wczesną wiosną, kiedy nie ma w niej ludzi – jeszcze piękniejszym. Zawsze lubiłam tu przyjeżdżać, ale teraz mam nowy żelazny punkt każdej wizyty. I Wam też gorąco polecam odwiedzić rodzinną Szymelkę, bo to miejsce w którym czuć miłość do książek.

Szymelka

ul. Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego 8, Gdynia

Pn – pt 10.00 – 18.00

Sobota 10.00 – 14.00

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s