Znacie to stwierdzenie, że twarze najbliższych osób najtrudniej sobie przypomnieć? Albo, że miłość jest ślepa? Albo, że najważniejsze dla nas rzeczy są… No dobrze napiszmy to sobie szczerze: dziś odkryłam, że nigdy nie napisałam Wam o jednej z moich najukochańszych księgarń w Polsce. Jak to się stało? Nie wiem, możecie sobie dowolnie tłumaczyć to skandaliczne zaniechanie. A zatem…

Bywam w Krakowie często, ale cały czas zbyt rzadko i ze skruchą przyznaję, że są księgarnie w których nigdy jeszcze nie odwiedziłam (choć z księgarzami się znam i lubię i obiecuję im, że „tym razem to już na pewno!”). Nie zdarza się natomiast taka sytuacja, że jestem w Krakowie i NIE PÓJDĘ do Lokatora. Jest to bowiem miejsce, które działa na mnie kojąco, jak zapach morza. Człowiek spaceruje sobie pięknymi uliczkami Kazimierza, widzi drzwi i wchodzi: od razu witają go uśmiechnięte twarze Maćka i/lub Olgi, kupuje więc kawę, rozsiada się na kanapie lub w starym kinowym foteliku z jedną z wielu, wielu, wielu książek, które czekają na niego na stołach, pieńkach i półkach. Wtedy człowiek jest szczęśliwy. Z lokatorowymi księgarzami można (i powinno się!) rozmawiać o literaturze godzinami, spierając się i zachwycając, pokazywać sobie/wyrywać sobie książki i czytać sobie nawzajem na głos (pozdrawiam moją najukochańszą Kingę, która jest taką samą fanką Lokatora jak ja) i po prostu spędzać wspaniale czas. W Warszawie nie mam miejsca w którym czułabym się tak „u siebie” jak tam i namawiam gorąco Pana Kierownika, żeby otworzył dla mnie filię w stolicy. Na razie nie mamy porozumienia w tej sprawie, ale ja się łatwo nie poddaję.

Krakowski LOKATOR jest księgarnią kompletną. Co to znaczy? A to, że w jednym miejscu, przy ulicy Mostowej 1 na Kazimierzu połączyły się wszystkie komponenty: doskonały wybór książek, kompetentni i KOCHANI księgarze, piękne, przyjazne wnętrze z kanapami, kawą i energią uzdrawiającą (potwierdzone info!), ciekawe wydarzenia kulturalne i jeszcze na deser świetne niszowe wydawnictwo działające pod tym samym adresem. Alchemikiem, który to wszystko zgotował Krakowowi jest Pio Kaliński: artysta grafik, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, ilustrator oraz założyciel wydawnictwa. Księgarnia na Mostowej działa, za jego sprawą, od 2011 roku, ale Lokator powstał wcześniej jako klubo-księgarnia mieszcząca się przy ul. Krakowskiej 27, gdzie jak mówi Pio „głównie się piło i gadało o książkach”. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej historii tego wspaniałego miejsca zachęcam do obejrzenia mini reportażu, który nagraliśmy wspólnie z Wyliczanka.eu

Poza sprzedawaniem świetnych książek Lokator też (równie świetne) książki wydaje. To im zawdzięczamy polskie wydania powieści niezwykłej szwedzkiej pisarki Idy Linde, poezję Giuseppe Ungarettiego, Leóna Felipe, Olvido Garcíi Valdés, Roberto Juarroza, Inger Christensen czy mojej ulubionej Linn Hansén, a także przekłady m.in Pereca, Pessoi i Brainarda. Każda z tych pozycji jest bardzo troskliwie wydana: wyboru tekstów dokonują prawdziwi pasjonaci literatury, przekłady i redakcję robią najlepsze i najlepsi z najlepszych, za projekt większości okładek odpowiada sam Pio. Wszystko to sprawia, że książki z logo Lokatora można kupować w zasadzie w ciemno.

Nie wiem, co mogę napisać tym, którzy jeszcze nie znają Lokatora. Chyba tylko tyle, że zwiedzanie Wawelu mogą sobie przy okazji wizyty w Krakowie odpuścić, ale odwiedzin na Mostowej 1 nie należy odkładać. W końcu żywa kultura jest zawsze lepsza od tej murowanej.

LOKATOR

ul. Mostowa 1, Kraków

godziny otwarcia:

codziennie między 10.00 a 20.00

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s