Bookowski w Zamku. Księgarnia, która wbrew patronowi dobrze się prowadzi.

Bookowski w Zamku. Księgarnia, która wbrew patronowi dobrze się prowadzi.

Długo nie woziło mnie po kraju z braku funduszy i nadmiaru pracy (jeśli ktoś pracuje w kulturze wie, że nie ma w tym sprzeczności), więc kiedy dostałam zaproszenie na warsztaty księgarskie do Poznania decyzję podjęłam w 30 sekund. Popołudnie w Bookowskim, spotkanie z księgarzami z całej Polski i możliwość zaliczenia wizyty w Dragonie to trzy argumenty „za”, których najtęższe umysły świata by nie obaliły.

O szkoleniu będzie inny tekst, więc tylko zaznaczam, że było fajnie, a rogale marcińskie wprost rozpływały się w ustach. Cały dzień jednak ciągnęło mnie między książki, bo różne rzeczy mnie w życiu cieszą, ale kameralne księgarnie są zdecydowanie w czołówce.

Bookowski mieści się w Centrum Kultury Zamek na drugim piętrze, w bezpośrednim sąsiedztwie knajpki z kawą, lunchami i pysznym prosecco. Daje to możliwość połączenia moich dwóch największych pasji: konsumpcji i książek. Wybór na półkach Bookowskiego jest taki, że w zasadzie można nie wychodzić z Zamku przez kilka miesięcy (może to  jest opcja na przetrwanie zimy…). Dużo tu dobrej, współczesnej literatury i poezji, jest literatura podróżnicza, społeczna, literaturoznastwo, reportaże i bardzo fajny dział dziecięcy i młodzieżowy. Na uwagę też na pewno zasługują komiksy i picture booki, których w Bookowskim znajdziecie sporo i raczej nie wyjdziecie z pustymi rękami. Z racji naturofilii właścicieli jest też wspaniały wybór pozycji o ptaszkach, zwięrzętach, drzewach, kwiatkach, owadach, porostach etc. Próżno szukać tu podziału na klasyczne „biblioteczne” działy, co jednych cieszy a innych drażni. Księgarze tłumaczą to tym, że książki to żywy organizm i cały czas wędruja po półkach, w zależności od tego, jakie spotkania są organizowane i co dzieje się na świecie.  Zmieniają miejsca i wymieniaja się w witrynach. Ja to lubię, bo można trafić na coś, czego zupełnie się nie szukało. Poza tym widać, że księgozbiór żyje.

Założyciele Bookowskiego Maria i Tomek są takimi jednostkami, których DNA powinniśmy zabezpieczyć i przechowywać w narodowych skarbcach. Prowadzą księgarnię, co samo w sobie jest już dostatecznym powodem do rozpoczęcia procedury beatyfikacji, mają na półkach dobre i tylko dobre książki, prowadzą życie rozciągnięte między Puszczą a Poznaniem i na obu polach bez ustannie walczą o zmianę, animują kulturę w swoim mieście, przyjaźnią sią z pisarzami, poetami i wydawcami (co wcale nie jest oczywistością) i w dodatku mają w sobie tę skromność, która takich egotyków jak ja zachwyca. Maria do tego jeszcze prowadzi BLOGA i pisze co jakiś czas mądre teksty o tym, dlaczego warto jest czytać i sprzedawać książki (jeden z mądrych tekstów możecie przeczytać TUTAJ). Każda księgarnia składa się z ciała i sercomózgu. Ciałem jest lokal: wypełniony książkami, pachnący kawą, stary, nowy, ładny, ciemny, jasny, zadbany, albo ponieukładany. Sercomózgiem zaś są księgarze. Bookowski ma sercomózg jak dzwon.

 

Generalnie: jeśli będziecie w Poznaniu na dłużej, przejazdem, albo mieszkacie w tym wspaniałym mieście to Wasze kroki muszą skierować się do Zamku. Inaczej po prostu nie wypada 🙂

Bookowski Księgarnia w Zamku

ul. Św, Marcin 80/82
Poznań

Godziny otwarcia:

poniedziałek – sobota 11:00 – 18:00

niedziela 11:00 – 16:00

 

 

 

Reklamy

Drzewiec. Księgarnia rodem z Shire.

Drzewiec. Księgarnia rodem z Shire.

Krynica Zdrój jest miejscem pełnym uroku. Położona w przepięknym Beskidzie Sądeckim, w malowniczych dolinach Kryniczanki i jej dopływów. Oddycha się tu pełniej i chodzi wolniej. Samo uzdrowisko jest jak podstarzała piękność: na każdym kroku widzimy tu ślady dawnej świetności. W mieście żyje nie więcej niż 12 tysięcy mieszkańców, ale księgarnie są aż trzy. Wśród nich ta, która mnie zachwyciła.

Księgarnia Drzewiec założona została w 2011 roku i jest jedną z najpiękniejszych księgarń w Polsce. Jej założycielka napisała mi kiedyś: „Księgarnia powstała, bo jestem naiwną idealistką. W następnym życiu zrobię to samo.” Magdalena Kraszewska – Kot postanowiła stworzyć miejsce w którym będzie dużo dobrej i wartościowej literatury dla dzieci i niedorosłych, bo sama zaczęła dużo czytać swoim dzieciom i mierziło ją to, że do wyboru ma tylko różowo-błękitne bajki o księżniczkach, albo przygody zaczerpniętych z seriali budowniczych i strażaków. W Polsce już wtedy małe wydawnictwa wydawały fantastyczne, piękne i mądre książki dla dzieci i Magda zamarzyła o miejscu w którym miałyby one równie piękną oprawę.

Wnętrze księgarni w subtelny sposób, podobnie jak jej nazwa, nawiązuje do baśniowego świata J.R.R. Tolkiena, w którym Drzewiec to drzewokształtny stwór, władca entów, najstarsza żyjąca istota. Ściany i sufit wyłożone są sztuczną trawą, co daje efekt tak wspaniały, że nie podejmuję się go tu opisać. Przenosimy się do lasu Fangorn, w którym żyjące drzewa udzielają schronienia i rady zagubionym wędrowcom. Regały na książki kryją małe tuneliki z podobiznami skrzatów – doskonałą kryjówkę dla dzieciaków, odwiedzających Drzewca. Bo oczywiście raison d’etre całego przedsięwzięcia są właśnie najmłodsi. Magda stworzyła miejsce, w którym młody czytelnik może swobodnie buszować wśród najlepszych tytułów i wyszukiwać ukryte książkowe skarby. A dzięki temu miłość do literatury wchłaniać „przez osmozę”.

Uzdrowisko w Krynicy jest wspaniałą lokalizacją dla takiego cudu, jak Drzewiec. Pośpiech i zdenerwowanie są tu nieproszonymi gośćmi. Osoby odwiedzające księgarnię, to najczęściej rodziny przebywające na wakacjach, zrelaksowane, skupione na swoich pociechach i tym, żeby sprawić im jak największą przyjemność. Wszyscy odtruwają się od smrodków wielkiego miasta, mają czas i ochotę na odpoczynek wśród książek.

Oprócz wyjątkowych książek znajdziemy tu też audiobooki, różnego rodzaju gry logiczne, ale nie stanowią one dominanty. Magda zna każdą pozycję, z każdej swojej półki. Ciężko ją zagiąć. Proponuje książki zupełnie inne niż te, które straszą z list bestselerów. Lubi wydawnictwa niszowe, takie które eksperymentują i próbują różnych  form przekazu. Potrafi doradzić i zachęcić młodego czytelnika do trafnego wyboru. Ba. nawet zachęcić dziecko nielubiące czytać do sięgnięcia po książkę, a to już należy oklaskiwać!

Księgarnia Drzewiec

ul. Nowotarskiego 9/4

Godziny otwarcia:

poniedziałek – piątek 10:00 – 16:00

Tekst i zdjęcia pochodzą z przewodnika „Rezerwaty Książek”

fot. Tomasz Mateusiak

Tarabuk. Księgarnia nomada.

Tarabuk. Księgarnia nomada.

Historia rodziny Bułatów i ich Tarabuka jest długa (ponad 10 lat!) i burzliwa jak Bałtyk w październiku. Opisywałam ją już (TUTAJ znajdziecie tekst), więc zainteresowanych odsyłam do achiwum i oddzielam przeszłość grubą kreską. Tarabuk bowiem, mimo przeciwności losu, działa i nadal jest najciekawszą księgarnią kameralną w Warszawie. Ba, nawet rozpączkował na dwie lokalizacje (w Nowym Świecie Muzyki – o tym dziś i w Teatrze Lalka – o tym za jakiś czas).

Pan Jakub Bułat i jego książki po niepokojach końca poprzedniego roku wreszcie znaleźli swoje miejsce na skrzyżowaniu Nowego Światu i Świętokrzyskiej. Sama lokalizacja jest cudowna w trójnasób: po pierwsze jest wszędzie po drodze, po drugie wejście do niej prowadzi z urokliwej bramy, gdzie latem wita nas chłód, cień i szum liści, a po trzecie codziennie o 17.00 cała księgarnia wypełnia się dźwiękami fortepianu. Nie ma drugiego takiego miejsca w tym  zapędzonym mieście.

Sama księgarnia jest spełnieniem moich marzeń: jest bałagan, wszystko leży na kupie, książki dosłownie wysypują się z każdego kąta. Pośrodku tego chaosu stoją wygodne kanapy i fotele z poduchami i kocami, więc w zasadzie jak człowiek będzie siedział bardzo cichutko to jest szansa, że nikt go nie zauważy i będzie mógł wreszcie spędzić noc w księgarni. Gościom serwowana jest herbatka i kawa oraz okazjonalnie pączki (dziś na przykład :)) Wspaniałe jest tu wszystko, począwszy od tytułów na półkach, przez zadziwiające i odkrywcze nazwy działów aż po postać księgarza. Nie ma się do czego przyczepić.

Księgozbiór tworzy wszystko, co księgarz uzna za ważne i dobre. Nie ogranicza go ani język, ani data wydania (są tu nawet pozycje sprzed 2000 roku, co powinno spędzać sen z powiek specjalistom od marketingu, którzy uważają, że książka na rynku żyje do trzech miesięcy a potem najlepiej byłoby ją przerobić na papier toaletowy) ani tematyka. Efektem tego jest poważny kłopot, który rodzi się w momencie, kiedy mamy wybrać JEDNĄ książkę do kupienia. Poza prozą, non fiction i książkami dla dzieci mamy tu też bardzo duży wybór książek literaturoznawczych, historycznych, religioznawczych, poezję, książki anglojęzyczne, sporo psychologii, duży dział książek o muzyce i masę tytułów, które w ogóle wymykają się szufladkom. Książki w Tarabuku wydają się być tkanką żywą, co bardzo umila, ale czasem też utrudnia proces kupna. Bez Pana Jakuba jako przewodnika niełatwo znaleźć to, czego się szuka.

Plus jest oczywście taki, że często znajduje się coś, czego w ogóle się nie szukało.

Jeśli są tu tacy, których przekonują bardziej elementy wystroju niż zawartość półek to nadmienię, że Tarabuk ma bardzo piękny sufit, po ścianach (i regałach) pną sie rośliny zielone, a za półki na książki robią tu m.in krzesła, fotele, sekretarzyki, kanapy, kartony, doniczki, dywany oraz osoba samego księgarza. W zasadzie książek nie ma tylko na żyrandolach, co jest plusem, bo by spadły.

Ciężko jest opisać klimat Tarabuka, bo ma on w sobie coś zupełnie nieuchwytnego. Jedni się zakochają od pierwszej wizyty, inni pewnie pogubią się między półkami i pomaszerują w swoją stronę. Jednych i drugich goraco zachęcam do wizyty na Nowym Świecie (wejście z bramy od Świętokrzyskiej). Warto sprawdzić, do której grupy się należy.

Tarabuk w Nowym Świecie Muzyki

ul. Nowy Świat 63

czynny codziennie w godz. 12.00 – 20.00

Studnia Trzech Cesarzy w Mysłowicach

Studnia Trzech Cesarzy w Mysłowicach

Do księgarni Pani Bożenny Król trafiłam tak: siedzę sobie w lipcu w blasku słońca i próbuję się zmusić do pracy aż tu nagle dzwoni telefon. Jakaś Pani niemal z płaczem  mówi, że przeczytała wywiad ze mną i dziękuje mi za to, co robię dla księgarń. Opowiada z przejęciem, że walczy o sprawiedliwość na rynku księgarskim od lat 80 i już nie ma siły. Walczy też o przetrwanie swojej księgani w Mysłowicach i już miała się poddawać, a tu nagle: Kolektyw Księgarzy Kameralnych i nowa nadzieja („New Hope”). No nie mogłam do niej nie pojechać!

Akurat traf chciał, że za chwilę wybierałam się na OFF Festival do Katowic, gdzie spotkałam księgarkę Patrycję (reszta historii TU). Patrycji do przygody długo namawiać nie trzeba, więc w 10 minut podejmujemy decyzję, żeby pojechać do Mysłowic (z obowiązkowym przystankiem na Nikoszowcu) z wizytą. Księgarnia Studnia Trzech Cesarzy mieści się na rogu kamienicy, zaraz przy wjeździe do miasta i trwa tam nieprzerwanie od 1925 roku. Prowadząca ją Pani Bożenna jest fajterem. Współtworzyła pierwszy projekt ustawy o jednolitej cenie książki w latach 80. (sic!), regularnie pisze listy do ministrów, premierów, bez wahania mówi wydawcom co  myśli o wstawianiu książek przecenionych jeszcze przed premierą do Biedronki. I walczy. Walczy o to, żeby jej ukochana ksiegarnia (którą prowadzi od ponad 30 lat) przetrwała.

Sama księgarnia jest jak najbardziej tradycyjna. Nie ma kawy, nie ma fentimansów i skandynawskiego stylu meblowego. Wchodzisz, a tam po prostu kupa książek.

Leżą na ladzie, stoją na półkach, tłoczą się w rządkach i stosikach czekając na kupujących. Cierpliwy gość może tu wygrzebać prawdziwe perełki: jest złocone wydanie Trylogii, pachnący, ręcznie robiony tomik poezji Poświatowskiej, 7 tomów „W poszukiwaniu straconego czasu” i (wbrew żarłocznemu marketingowi, który wpaja w nas, że „książka na rynku żyje trzy miesiące”) bardzo dobre książki sprzed kilku lat. Są też nowości, ale zupełnie tu nie dominują. Jest pokoik z literaturą dla dzieci i młodzieży, który wygląda faktycznie jak dziecięcy pokoik. Jest, niedostępne dla zwykłego śmietelnika, magiczne zawalone rzeczami zaplecze. Są też pocztówki, mapy, obrazy śląskich malarzy (jeden zdobył moje serce, ale portfel mi zabronił kupna), książki do nauki języków, sporo literatury historycznej i religijnej. Jednym słowem wszystko, czego jeszcze kilka lat temu potrzebowali mieszkańcy Mysłowic.

Świat się zmienia i miejsca dla kameralnych księgarń jest niestety coraz mniej, więc teraz mieszkańcy Mysłowic nie potrzebują księgarni, bo mają supermarkety i internet. Pani Bożenna walczy, ale to już raczej walka z wiatrakami, bo jak sama mówi bez regulacji systemowej tradycyjne księgarnie, takie jak Studnia Trzech Cesarzy nie mają żadnych szans. Jeśli będziecie więc w okolicy Mysłowic to koniecznie odwiedźcie Panią Bożennę i kupcie od niej książkę. Naprawdę warto.

To możecie w kwestii uzupełnienia obejrzeć odcinek Misja: księgarnia poświęcony mysłowickiej księgarni.

Księgarnia Studnia Trzech Cesarzy

ul. Krakowska 10, Mysłowice

godziny otwarcia:

pn. – pt. 10.00 – 18.00

sobota 10.00 – 14.00

 

Księgarnia Literacka Sióstr Chodakowskich w Sandomierzu.

Księgarnia Literacka Sióstr Chodakowskich w Sandomierzu.

Sandomierz jest przepiękny! Kiedy lądujemy tam pod koniec listopada jest ciepło jak na wiosnę, świeci słońce, a zapach wiatru miesza w głowie. Wszyskto piękne: stare miasto, rzeka, ludzie, pan grający na akordeonie, kawiarnie (puste o tej porze roku!), gołębie na rynku. Aż się w głowie nie mieści, że Sandomierz to miasto przepełnione zbrodnią. W końcu Miłoszewski tu osadził akcję swojego „Ziarna Prawdy”, a Ojciec Mateusz ma co robić w tym sennym miasteczku od lat. Trzymamy się więc uczęszczanych ulic i nie wchodzimy w bramy. Chcemy żyć.

Na szczęście księgarnia do której przyjechaliśmy* (ja oraz Marcin Wilk z Wyliczanka.eu) znajduje się od razu przy rynku. Piękny, drewniany szyld i wystawiona na zewnątrz szafeczka z książkami na wymianę zapraszają nas do środka. Tradycje Księgarni Literackiej im. Sióstr Chodakowskich w Sandomierzu sięgają XIX wieku. W 1892 roku, kiedy to w domu sandomierskiego lekarza Leona Chodakowskiego, została założona przez jego córki: Wincentynę, Jadwigę i Helenę księgarnia, która z czasem stała się ośrodkiem życia kulturalnego i patriotycznego miasta. Siostry Chodakowskie wydawały Sandomiriana, serie pocztówek z motywami regionalnymi, sprowadzały z Galicji nielegalne w zaborze rosyjskim polskie książki, prowadziły prenumeraty pism i tajne spotkania edukacyjne. Księgarnia przetrwała do 1957 roku, do śmierci ostatniej z sióstr. Tradycję na całe szczęście kontynuowały następne pokolenia.

Od 2011 roku prowadzi ją Tomasz Chmielarz, który poświęca jej cały swój czas  (mieszka w pokoiku tuż obok). Księgarnia jest niewielka, ma jedynie 35 m2, ale nie można narzekać na brak tytułów do wyboru. Na półkach pysznią się pozycje literackie, reportażowe, dziecięce, historyczne, biograficzne i sensacyjne. Pan Tomasz ma to, czego szukają jego goście. Nie kieruje się listami bestsellerów ani rekomendacjami dystrybutorów, bo doskonale wie, kto przychodzi do niego po książki. Mamy tu dział Sandomiriana (popularny wśród turystów licznie odwiedzających Sandomierz w miesiącach letnich), literaturę, trochę pamiątek i bibelotów, dział kryminałów z wyniesionym na piedestał Miłoszewskim, ale też świetny dział anykwaryczny w którym możemy pośmiać się z poradników seksualnych z lat 70, poczytać o horoskopach i chiromancji, ale też wyszperać dawne wydania dzieł filozofów i świetne powieści. Wilk kupuje „Życie codzienne w podróżach w Europie XVI i XVII wieku” i „Moralność mieszczańską”, ja – dwie części Douglasa Adamsa (najśmieszniejsza rzecz na świecie!) „Autostopem przez Galaktykę” i „Restauracja na końcu wszechświata / Życie, wszechświat i cała reszta”. No cóż, jedni są mądrzy, inni śmieszni…

Prawdziwym skarbem księgarni jest niewielkie mieszkanie znajdujące się na poddaszu budynku, które zagospodarowano na Górkę Literacką, czyli azyl dla przybywających do Sandomierza twórców, przede wszystkim pisarzy. Górka Literacka funkcjonuje od 1985 r. a gościli w niej m. in. Czesław Miłosz, Tadeusz Różewicz, Sławomir Mrożek, ks. Jan Twardowski, Wiesław Myśliwski, Jan Nowak-Jeziorański, Hanna Krall i wielu innych.

A no i Anna Król! ❤

Musicie odwiedzić Sandomierz po sezonie, a jak już przyjedziecie to nie możecie zignorować tej malutkiej księgarni. Dużo byście stracili.

*przyjechaliśmy nakręcić dla Was ostatni z pierwszej serii reportaż Misja: księgarnia. W sieci będzie na Święta, więc oglądajcie!

 

Księgarnia Literacka Sióstr Chodakowskich

Generała Michała Sokolnickiego 2

27-600 Sandomierz

pn. – pt. 09.00 – 17.00

sobota 10.00 – 16.00

 

 

 

Bonobo, czyli pierwsza księgarnia z teleportem.

Bonobo, czyli pierwsza księgarnia z teleportem.

We wrześniu Kraków nadal jest gorący i zapchany półnagimi Szkotami w stopniu dla normalnego człowieka nieprzyjaznym. Biegnę więc lawirując między ludźmi jak Catherine Zeta-Jones w „Osaczonych” między wiązkami laserów. Wszystko po to, żeby (wreszcie!) poznać księgarnio-kawiarnię podróżniczą Bonobo. Jestem zmęczona, głodna i zestresowana i marzę o tym, żeby wykonać teleport do domu.

Wchodzę na Mały Rynek i bystrym okiem łapię czarno – biały szyld ze znajomą nazwą. Wpadam w bramę, mijam księgarnię ezoteryczną Cud (wpadnę następnym razem, obiecuję!). Wchodzę w oklejone naklejkami drzwi po lewej stronie i bam! Jestem w domu. Pierwszy w historii teleport zaliczony.

Mrok, kolorowe poduchy do siedzenia po turecku, łagodna muzyka etniczna w tle, a za kontuarem kawiarni kolorowy Bibi, który daje nadzieję na zimny napój i jakieś jedzenie. Unikam jednak pokusy i pędzę prosto do części księgarnianej. Jak mawiała Virginia Woolf: Przyjemności będą musiały poczekać.

W jasnym, dla odmiany, pomieszczeniu z widokiem jedną ścianę wypełnia regał z książkami. Są tu głównie książki podróżnicze (oczywiście), ale też przewodniki i albumy. Jest oczywiście Czarne i jego cudowne reportaże i eseje podróżnicze, ale są też np. Książkowe Klimaty, Amaltea, Cztery Strony, Wiatr od Morza itp. Dziewczyny z Bonobo wspierają też, co cieszy, inicjatywy osób prywatnych wydających książki własnym sumptem (ukłony dla Pana Czesława Ratki i jego pierwszego polskiego przekładu chilijskiego eposu narodowego „Araukana”). Jest tu też półeczka z książkami dla dzieci i regalik wiszący z książkami kulinarnymi (myśli znów kierują się ku części kawiarnianej). Jest stolik i krzesła, żeby usiąść i poczytać. Generalnie: jest fajnie. Oczywiście chciało by się, żeby książek było więcej, ale rozumie się też, że to kawiarnio – księgarnia podróżnicza i nie ma się co czepiać.

Ważne jest, że Bonobo organizuje bardzo dużo wydarzeń okołopodróżniczych, okołoksiążkowych i muzycznych, które naprawdę warto śledzić i bywać na nich (jak się nie ma kilkuset kilomentór do przejechania). W październiku odbyło się u nich aż 20 spotkań. Każde z nich jest okazją do zagłosowania na Bonobo w krakowskim plebiscycie na najlepszą ksiegarnie kameralną (SZCZEGÓŁY TUTU). Zachęcam do odwiedzania, kupowania i głosowania. Ja tu na pewno wrócę.

Bonobo

Mały Rynek 4, Kraków

Godziny otwarcia:

Pon – sob. 11.00 – 24.00

Niedz. 15.00 – 21.30

 

Misja: księgarnia. Reportaże z księgarń kameralnych

Misja: księgarnia. Reportaże z księgarń kameralnych

Kameralne księgarnie są rezerwatami książek. Ostatnimi miejscami, gdzie książki traktuje się z szacunkiem i miłością. Jakie są, gdzie się znajdują i kto je prowadzi? Odpowiedzi na te pytania udzielają autorzy cyklu: Anna Karczewska i Marcin Wilk tworząc filmowe portrety księgarń.

W Polsce, według danych z Ogólnopolskiej Bazy Księgarń, działa ok. 1800 miejsc w których sprzedawane są książki. Zdecydowana większość z nich to sklepy należące do dużych sieci dystrybucyjnych lub punkty księgarskie w których książki stanowią tylko niewielki procent asortymentu. Autorskich księgarń niezależnych jest już bardzo mało. Na mapie, którą tworzy Anna Karczewska w ramach inicjatywy Książki Kupuję Kameralnie jest ich ok. 150 w całym kraju.

Księgarnia kameralna nie musi być wcale mała. Jej kameralność definiowana jest raczej przez kontakt księgarza z gościem – Czytelnikiem. W takich miejscach odwiedzający ma poczucie, że jest ważny i że księgarz ma dla niego czas i radością go poświęca. Księgarnię kameralną definiuje też jej oferta: nie musi w niej być wszystkiego, a na pewno nie musi być „hitów” i „bestsellerów”. Ważne, żeby pozycje, które stoją na półkach były wybrane przez księgarza z namysłem i wizją. Na tym polega autorski wybór pozycji, które znajdują się na półkach.

„Ludzie lubią kupować książki w małych księgarniach, ale często nie wiedzą nawet o tym, że w okolicy mają jedną z nich. – mówi Anna Karczewska, inicjatorka ruchu Książki Kupuję Kameralnie – Chcemy pokazać jakie wspaniałe są to miejsca i jakich wspaniałych ludzi można w nich spotkać. Kruszymy mit o zamkniętych, ciemnych klitkach z mrukliwymi księgarzami i zachęcamy do turystyki księgarnianej. A przy okazji sami odkrywamy niezwykłe miejsca i historie”

Pomysł na cykl reportaży z księgarń powstał po rozmowie, którą Marcin Wilk prowadził w ramach cyklu #rozmoWyliczanki z Anną Karczewską. Udało się go zrealizować dzięki dofinansowaniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Partnerstwo dla Książki”.  Autorzy cyklu przez trzy miesiące jeździli po Polsce w poszukiwaniu miejsc, które warto pokazać szerokiej publiczności. Kryteriami wyboru była lokalizacja księgarń, ich historia i osobowość prowadzących je księgarzy. Ostatecznie budżet pozwolił na realizację 5 odsłon Misja: księgarnia.

Pierwszy odcinek, którego bohaterem jest krakowski LOKATOR zostanie wyemitowany 16 października z okazji zbliżającego się Conrad Festival na kanale Wyliczaka TV na YouTube. Kolejne materiały kręcone w Płocku w Czerwonym Atramencie, Warszawie w księgarni Bagatela na Pięterku, w Mysłowicach w Studnia Trzech Cesarzy i w Sandomierzu w Księgarni Literackiej Sióstr Chodakowskich będą publikowane do końca roku.

YouTube Wyliczanka TV

FB @KsiazkiKupujeKameralnie